|
Aktualności -> Za kulisami rodzinnej genealogii -> W archiwach |


|
Pierwsze z nich były unikatami ksiąg kościelnych i znajdowały się w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku. Pisane były po łacinie. Stamtąd pochodzą cyfrowe zdjęcia najstarszych naszych aktów, w tym aktu chrztu Agnieszki z Walczaków Rychwickiej z 1778 r. Niektórzy nasi przodkowie uzyskali teraz akta zarówno z łacińskich unikatów, jak i polskich duplikatów, tzn. ten sam akt można było oglądać w obu wersjach. Drugie z nich znajdowały się w AP we Włocławku i pisane były w języku rosyjskim. Tu znaleźliśmy akta dotyczące Kazimierza Rychwickiego, jedynego pozostałego przy życiu syna Jana, a wnuka Wojciecha. Widzicie sami, jak bardzo księgi zawierające dane tej samej miejscowości: Korzecznika, „porozrzucane” były po archiwach w różnych regionach kraju.
|
|
Zacznijmy naszą opowieść o poszukiwaniach w archiwach od garści danych:
Więcej informacji o księgach kościelnych i USC znajdziecie tutaj. W akcie zgonu Walentego Rychwickiego, znaleźliśmy informację, że urodził się w Korzecznikach. Sprawdziliśmy, że miejscowość ta leżała wtedy z zaborze rosyjskim. Wtedy po raz pierwszy mieliśmy możliwość skorzystać z zasobów archiwów państwowych. Z AP w Poznaniu wypożyczyliśmy do przeglądania w gdańskim AP mikrofilm ksiąg metrykalnych z parafii Modzerowo, do której należał Korzecznik, a także „na wszelki wypadek” z ościennych parafii: Izbica Kujawska, Brdów, Bierzwienna i Błenna. Pierwsze historyczne dane o naszych najdawniejszych przodkach znaleźliśmy przede wszystkim w parafii Modzerowo i Izbica Kujawska oraz nieco w Błennej (1810–1865). Ponieważ była to tylko klisza, byliśmy wtedy w posiadaniu jedynie przepisanych aktów. Ich kopie mogliśmy zdobyć wyłącznie z oryginałów ksiąg, które znajdują się obecnie w AP Konin, co też zrobiliśmy, przeglądając przy okazji księgi o kilka lat dalej (1866-1872). Zarówno księgi na mikrofilmach, jak i w AP Konin były duplikatami ksiąg kościelnych i stanowiły jednocześnie akta stanu cywilnego w języku polskim. Musieliśmy teraz dotrzeć do lat sprzed roku 1810 oraz po 1872 r.
Przeglądamy księgi parafii Modzerowo w AP Konin. Zdj. Stanisław Molenda.
W przypadku aktów wyłącznie z zaboru pruskiego szukanie jest znacznie „wygodniejsze” dla genealoga, w większości należy poszukiwać tylko w dwóch miejscach: tym samym archiwum państwowym i jedynym kościelnym. Ponieważ wiedzieliśmy, że Walenty Rychwicki przeniósł się na Kujawy zachodnie, czyli do zaboru pruskiego, następnych danych szukaliśmy już w naszych stronach rodzinnych: w AP Inowrocław. Długo nie udawało się nam odnaleźć aktu ślubu Walentego i Katarzyny z Wilińskich. Systematyczne przeszukiwanie kolejnych USC, pozwoliło nam znaleźć go w miejscu dla nas zupełnie niespodziewanym: w Ostrowie koło Strzelna. Akt ten pięknie „spiął” losy naszych przodków w zaborze rosyjskim i pruskim. Dzięki kolejnym danym z Inowrocławia odnaleźliśmy następne dzieci Walentego i Katarzyny, bo nie o wszystkich zachowały się informacje w naszej rodzinie. Nie jest to koniec naszych poszukiwań w archiwach. Odwiedziliśmy Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie - nie spenetrowaną przez nas wcześniej kopalnię wiedzy. Ponieważ znajdują się tam unikaty ksiąg kościelnych, bardzo liczyliśmy na adnotacje o ślubach i zgonach, znajdujących się na aktach chrztu i nie zawiedliśmy się. Uzupełniliśmy wiele informacji, znanych nam wcześniej częściowo z akt USC (data chrztu, chrzestni itp.). Natomiast w AP Inowrocław staramy się teraz systematycznie przeszukiwać akta kolejnych USC. Wszak nasi przodkowie byli w ciągłym ruchu i nigdy nie wiadomo, gdzie ich znajdziemy :-). Dużo radości sprawiają nam te poszukiwania. Dzięki nim udało się „posklejać” losy naszych przodków, co wytrwale i pracowicie czyni też nasz kronikarz rodzinny, Marian Rychwicki z Kruszwicy, uzupełniając i poszerzając historię dziejów rodziny w miarę ujawniania nowych faktów.
C. D. N.
|
|
W zaborze pruskim katolickie księgi kościelne początkowo zawierały akta „opisowe” (narracyjne), potem pojawiły się akta w formie tabeli, którą to formę Kościół stosuje do dnia dzisiejszego. Księgi kościelne z zaboru pruskiego były pisane w języku łacińskim, niekiedy niemieckim lub nawet (rzadko) polskim. W parafii znajdowały się (podobnie, jak dzisiaj) oryginały ksiąg, czyli unikaty oraz ich kopie, czyli duplikaty. Po określonym czasie proboszczowie oddają oryginały do odpowiednich archiwów kościelnych: diecezjalnych lub archidiecezjalnych, a niektóre duplikaty znajdują się w AP. Od 1874 r. zaczęły działać pruskie USC. Od tego momentu księgi metrykalne prowadzone były w obu instytucjach równolegle, jak jest zresztą do dnia dzisiejszego. Księgi USC do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości prowadzone były oczywiście w języku niemieckim i pisane tzw. gotykiem - zmorą genealogów :-)
|
|
W zaborze rosyjskim katolickie księgi kościelne zawierały akta „opisowe” (narracyjne) i przybrały postać krótkiego opowiadania. Księgi kościelne z tego zaboru były do 1808 r. pisane po łacinie, a potem do 1867 r. - w języku polskim. W parafii znajdowały się (podobnie, jak dzisiaj) oryginały ksiąg, czyli unikaty oraz ich kopie, czyli duplikaty. Współcześnie księgi stopniowo przekazywane są do odpowiednich archiwów kościelnych, a niektóre ich duplikaty znajdziemy w AP. Księża, oprócz roli duchownych, pełnili funkcję urzędnika stanu cywilnego. Rolę rejestrów USC spełniały wtedy duplikaty ksiąg kościelnych. Księgi USC od ok. 1867 r. do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości prowadzone były w języku rosyjskim i pisane cyrylicą. Wszelkie daty od mniej więcej lat 70-tych XIX w. wpisywane były podwójnie: wg kalendarza juliańskiego i gregoriańskiego. Wcześniej stosowano datowanie jedynie gregoriańskie. |









|
Projekt i realizacja: Liliana Molenda 2008 |
|
Wydarzenia | Za kulisami | Poszukiwania | Współpraca | Podziękowania |
|
W archiwach | Z Francji | Markowice’09 | Z Niemiec | To ciekawe | Siemionki’10 |